O Rozwoju Osobistym słów kilka

Czym jest rozwój osobisty nikomu pisać nie muszę. Wszyscy to wiemy, wszyscy do tego dążymy, usiłujemy się rozwijać. Jest jednak pewien aspekt tego zagadnienia, który nie daje mi spokoju.

 


We współczesnym świecie cała idea rozwoju osobistego powoli wypacza się w stronę, która zaczyna z lekka niepokoić. Ludzie coraz bardziej koncentrują się na osiąganiu szeroko pojętego sukcesu, wyznaczają sobie cele głównie materialne, bądź w znacznym stopniu z nimi powiązane. Pieniądze, sława i uznanie są na pierwszym miejscu. Na drugim ląduje świetny samochód, wielki dom, markowe ciuchy i olśniewająca biżuteria. Trzecie miejsce okupują szczupłe blondynki z cudownie silikonowym biustem oraz super-przystojniacy z penisami równie wielkimi jak ich portfele. Dopiero gdzieś tam na końcu znajdują się rzeczy naprawdę ważne.

Szkoda, że są one ważne dla tak nielicznych. Większość ludzi woli się koncentrować na trzech wymienionych wyżej punktach. Spotykałem się kiedyś z kobietą, która powiedziała mi, że facet musi spełniać trzy warunki: być świetny w łóżku, dużo zarabiać i mieć dobry samochód. Zabrakło miejsca dla duszy i serca. No cóż, moje łóżkowe umiejętności są raczej przeciętne, zarabiam różnie – raz lepiej raz gorzej (chociaż nie mam powodów do narzekań) oraz – o zgrozo! – nie posiadam prawa jazdy. Łatwo się można domyśleć, że nasz związek nie potrwał długo. Nie byłem „odpowiednim” facetem. Mówi się trudno i żyje się dalej, aczkolwiek człowiek w takich chwilach zaczyna zastanawiać się, co się do cholery dzieje z ludzkością.

Wróćmy jednak do rozwoju osobistego. Od wielu lat czytuję poradniki wszelkiej maści, książki, filmy, strony internetowe i inne takie wynalazki, poświęcone odnoszeniu sukcesu, pracy nad sobą – jednym słowem wszystko o rozwoju osobistym. Doskonale są mi znane prace takich autorów jak Brian Tracy, Joe Vitale, Anthony Robbins, George Bernard Shaw, Rhonda Byrne czy Napoleon Hill. Nie mam najmniejszego zamiaru nikogo krytykować – nie mnie krytykować mądrzejszych o siebie. Niemniej czytając dzieła wspomnianych autorów, odnoszę wrażenie, że czegoś tu brakuje.

Co więcej, wszystkie wypowiedzi ludzi powiązanych z branżą (tak, to jest już branża) rozwoju osobistego, samodoskonaleniem i odnoszeniem sukcesu brzmią dla mnie dziwnie sekciarsko. Uświadomiłem to sobie w pełni dopiero niedawno, podczas rozmowy z koleżanką z firmy, w której pracuję. Ona interesuje się właśnie tą tematyką. Regularnie bierze udział w spotkaniach i szkoleniach, nawet sama prowadzi czasami warsztaty. Sposób jej zachowania oraz wysławiania się przypomina mi Świadków Jehowy czy innych religijnych misjonarzy. Same uśmiechy, zachwyty, motywujące teksty, tylko pozytywy. Problem w tym, że świat nie składa się z samych pozytywów. Nie mam ochoty brać udziału w spotkaniach, na których każdy będzie mi mówił jaki to jestem wspaniały i cudowny, jak wiele mogę osiągnąć i jaki to sukces czeka na mnie tuż za rogiem.

W dodatku wszystkie te wypowiedzi są dziwnie ukierunkowane w jedną tylko stronę – posiadania i zdobywania. Nie mam nic przeciwko odnoszeniu sukcesu, ale nie czyńmy z niego głównego życiowego celu. Nauczmy się po prostu żyć. Oto, czego nam w dzisiejszych czasach brakuje. Gonimy za sławą i bogactwem, pozostawiając na uboczu innych ludzi i cały świat. Eksploatujemy otoczenie, nadmiernie wykorzystujemy okazje, przymuszamy się do całego tego wyścigu szczurów. A ja mówię: zatrzymajmy się na chwilę, pomyślmy. Dokąd to wszystko nas zaprowadzi? Cywilizacja pędzi przed siebie nie zważając, że przed nią wznosi się solidny mur. Jak nic łeb sobie o niego rozwali.

Oj, będzie się działo w nadchodzących latach, pewnie niejeden z was już to czuje w kościach. Przed nami największa imprezka w dziejach ludzkości. Zobaczymy tylko czy będzie wesoła czy może raczej przypominać będzie stypę.

Na zakończenie podkreślę, że jestem zwolennikiem rozwoju osobistego. Ale chodzi mi o Rozwój pisany przez duże „R”. Będę zawsze propagował zachowanie równowagi we wszelkich działaniach i marzeniach. Kwestię rozwoju osobistego traktuję szczególnie poważnie. Dlatego też rozkładam wszechświat na czynniki pierwsze i nie pomijam żadnego, nawet najdrobniejszego elementu.

 

 

 

Komentarze  

 
0 #1 Joanna 2010-05-06 12:54
Słusznie zauważyłeś. Ludzie często zatracają się w pędzie do bogactwa. Zapominają powoli o swoim człowieczeństwi e i liczy się dla nich tylko społeczny aspekt ich życia - pozycja zawodowa, sukces, majątek itp.
Cytuj
 
 
0 #2 grewn 2010-05-07 22:21
Cytuję Joanna:
liczy się dla nich tylko społeczny aspekt ich życia - pozycja zawodowa, sukces, majątek itp.

Tak, coraz częściej można się spotkać z taką postawą. Co jednak zrobić... tak to już jest. Natury ludzi nie jesteśmy w stanie zmienić.
Cytuj
 
 
0 #3 Porochen 2010-05-31 19:30
Jedno nie wyklucza drugiego. Można poświecić się karierze zawodowej, zarabiać dużo pieniędzy, a jednocześnie koncentrować się na innych wartościach w życiu. Być może są ludzie, którzy o tym zapominają, ale nie można generalizować. Nie wszyscy tak mają. Ja - dla przykładu - mam dobrą pracę i można powiedzieć, że robię karierę. Moim najważniejszym celem życiowym jest jednak rodzina. Na nich się koncentruję.
Cytuj
 
 
0 #4 Wojciech P. P. Zieliński 2010-05-31 19:38
I bardzo dobrze, wspaniale. Bardzo cenię takich ludzi, jak ty. W powyższym wpisie referuję tylko do osób, które zapominają o wartościach innych niż pieniądze i sława. Niestety wiele jest takich osób.
Ostatnio oglądałem na YouTube wywiad Wojciecha Cejrowskiego z Agnieszką „Frytką” Frykowską (już dosyć stary). Facet wręcz ją obrażał swoimi pytaniami. I wiesz co? Miał rację. Pani Agnieszka zrobiła z siebie... hmm „kobietę wyzwoloną”, jak to określa. Ktoś inny mógłby to jednak określić zeszmaceniem się dla kariery.
Nie odmawiam pani Agnieszce prawa do rozporządzania swoją osobą, ale przykro mi się robi, kiedy coś takiego oglądam. Kariera ponad wszystko. I po co to było? Dla kilku chwil sławy? Kilku zaproszeń do programów telewizyjnych? Lepiej nie zrobić kariery, niż zrobić ją w taki sposób. Ale to tylko moje prywatne zdanie.
Cytuj
 
 
0 #5 Andrzej 2010-06-07 14:02
Ciekawy wpis. Zgadzam się z Tobą w 100%. Też czytałem książki wyżej wymienionych autorów, ale zauważyłem, że im bardziej współczesna publikacja, tym więcej w niej materializmu.
Co do samego rozwoju to uważam, że w każdym z nas jest pragnienie rozwoju. Tak jak trawa dąży do wzrostu, tak my pragniemy być lepsi.
Wyróżnia się jednak trzy poziomy rozwoju: fizyczny, duchowy i umysłowy. Niestety większość ludzi z nowoczesną filozofią życia skupia się wyłącznie na rozwoju materialny - fizycznym zapominając o duchowości i umyśle. Liczy się to co na zewnątrz. Co widoczne gołym okiem: dom, super bryka (sam jeżdżę 13 letnim autem na LPG), seksowna kobieta u boku.
Niestety tendencja jest taka, że z roku na rok coraz bardziej się to pogarsza.
Chociaż tacy ludzie mają dużo na koncie, to czują pustkę i niedosyt.
Cytuj
 
 
0 #6 Wojciech P. P. Zieliński 2010-06-07 20:47
A ta pustka ich zżera od środka. Zobaczymy, może z czasem ludzie dostrzegą swoje błędy. A tymczasem pozwólmy im rozwijać się swoim tempem. Jestem przekonany, że każdemu prędzej czy później otworzą się oczy.
Cytuj
 
 
0 #7 Magdalaena 2010-06-29 10:07
Bardzo sensowny wpis. Ja nigdy nie interesowałam się za bardzo rozwojem osobistym, bo zawsze okazywało się, że ten rozwój miał prowadzić wyłącznie do kariery i pieniędzy. Nie było żadnych rad dotyczących zdobywania tego co naprawdę ważne - zdrowia, miłości, szczęścia, zbawienia.
Cytuj
 
 
0 #8 Michał 2010-08-27 08:25
I niech rozwój prowadzi do kariery i pieniędzy, bo bez nich głupio jest żyć :). Uczymy się 12 lat w szkole i idziemy na studia właśnie po to, by zapewnić byt swojej rodzinie. Zwierzęta też pracują, zdobywają pożywienie, walczą o samice (hmm, czemu te blondynki na trzecim miejscu dałeś, to ja nie wiem :) ). Podobnie my dbamy o to, by posiadać dom, założyć rodzinę, zarabiać. To są normalne rzeczy i tak je traktujmy.

I jeszcze jedno. Każdy dojrzewa na swój sposób i ma własne tempo. Jeśli ktoś chce robić karierę, niech robi. To jest jego życie. A *jeśli* kiedyś zauważy, że nie o to mu chodziło, to znaczy, iż dojrzał i zacznie robić co innego. Może tak, jak Ty mówisz, przystanie, popatrzy, pomyśli. Nie poganiajmy innych. Nie dostosowujmy innych do naszej wizji świata. Bo każdy ma wolność wyboru i nie mamy prawa tego ograniczać.

Poza tym, po co oceniać?
Cytuj
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież