Czekając, czekaj z prawdziwym zaangażowaniem
Zanim minie wieczność, otrzymasz wszystkie skarby wszechświata
A kiedy to się stanie nie zapomnij podziękować
Komu? Samemu sobie
Dziewiąte przykazanie rozwoju duchowego:
Pierwszym krokiem ku wieczności jest skromność, a drugim cierpliwość.
Istnieją dwie cechy ludzkiego charakteru, które cenię sobie najbardziej – skromność i cierpliwość. Nie są one ani powszechne, ani popularne wśród większości ludzi. Są za to bardzo trudne do osiągnięcia, a jeszcze trudniejsze do utrzymania w ryzach. Często to one przejmują kontrolę nad człowiekiem. Nie o zagrożeniach jednak chciałem dzisiaj pisać, lecz o wspaniałych korzyściach jakie ze sobą przynoszą.
Wszyscy pragniemy jednego i tego samego: wiecznie szczęśliwego życia. Nie ma na Ziemi nawet jednej osoby, która nie chciałaby być szczęśliwa. Dlaczego zatem nasze życie układa się we wzór tak dalece odbiegający od ideału? Czasami ścieżka istnienia zamienia się w tak koszmarnie zniekształconą chimerę złudzeń i cierpienia, że nie jesteśmy w stanie wyodrębnić choćby ogólnych przyczyn takiego stanu rzeczy. Błądzimy we mgle niewiedzy.
W większości przypadków źródłem nieszczęścia jest brak jednej ze wspomnianych powyżej cech: skromności lub cierpliwości. Są to dwie uniwersalne siły naszych charakterów, które w naturalny sposób prowadzą do dobrej i wartościowej egzystencji. Ich brak powoduje zaburzenie równowagi w życiu, a co za tym idzie brak możliwości osiągnięcia prawdziwego szczęścia.
Skromność
Wielu ludzi nie wie czym jest prawdziwa skromność. Naprawdę! To może się wydawać śmieszne, ale tak jest w rzeczywistości. Tradycyjnie definiujemy skromność jako pozytywną cechę charakteru, polegającą na braku wygórowanego mniemania o sobie; na powstrzymywaniu przed przechwalaniem się i wywyższaniem ponad innych ludzi. Człowiek skromny jest postrzegany jako osoba cicha i „nie wychylająca się” ponad tłum. I to jest podstawowy błąd. W skromności nie chodzi przecież o umniejszanie siebie, ani o udawanie, że czegoś się nie potrafi, jeśli jest inaczej. Będąc w czymś dobrym, nie ukrywam tego. Jeśli posiadam jakieś talenty nie wstydzę się ich; nie spuszczam wzroku w zakłopotaniu, ilekroć ktoś mnie pochwali. Nie mam, co prawda, zwyczaju gadania w kółko o swoich zaletach i osiągnięciach – wolę, by moja wartość przejawiała się w czynach niż słowach.
Prawdziwa skromność to świadomość własnych umiejętności i możliwości. To pozbawiona wstydu świadomość własnej wartości. Żadnego wywyższania się, ale również żadnego umniejszania siebie. Jestem, jaki jestem i nie ukrywam tego. Paul Cézanne (malarz francuski) powiedział kiedyś, że „skromność jest cnotą wypływającą ze świadomości własnej mocy”. Według mnie znając swoją wartość powinniśmy żyć z nią w zgodzie.
Kiedy człowiek o ponadprzeciętnym talencie odgrywa skromnego, w rzeczywistości jest hipokrytą. Oszukuje siebie i innych. Nie ma znaczenia czy robi to świadomie czy nie; nie liczą się jego intencje. Umniejsza swoją wartość, co jest bardzo negatywną postawą.
Jeśli, z kolei, trafimy na osobę całkowicie przeciętną; nie posiadającą niczego, z czego mogłaby być dumna – jej skromność będzie zwyczajną uczciwością. Niczym więcej.
O właśnie. Użyłem dobrego słowa: uczciwość. Właśnie tym powinna być skromność. Jeśli mówimy coś na swój temat bądźmy absolutnie szczerzy. Dzięki temu, cokolwiek powiemy, nie popełnimy błędu. Być może znajdą się osoby, które uznają nas wówczas za osoby nieskromne. My jednak będziemy wiedzieć, że nie powiedzieliśmy niczego, co jest nieprawdą. A zatem nie będziemy przeczyć idei skromności.
Jeśli chcemy być prawdziwie skromni, zawsze zachowujmy się stosownie do swoich możliwości; wyrażajmy się o sobie w sposób zdecydowany i nie oszukujmy nikogo.
Cierpliwość
Istnieją na świecie ludzie, którzy nie dostrzegają żadnych korzyści wynikających z cierpliwości. Sam znam kilka takich osób. Większość z nas chce wszystkiego szybko i bez ograniczeń. Nie chcemy pracować na swój pierwszy milion; chcemy go mieć już teraz (i już wiadomo, skąd taka popularność gier losowych). Po co czekać na awans w pracy czy prawdziwą miłość, skoro można mieć niewiele gorszy substytut już teraz? Nikt nie chce czekać; zamiast tego kurczowo trzyma się swojego: „chcę” i „potrzebuje”, najlepiej „natychmiast”.
Oczekiwanie nas męczy i denerwuje, ponieważ nie potrafimy zachować dystansu do swoich pragnień. Wszyscy chcemy spełniać marzenia, lecz nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to nie one służą nam najlepiej. Droga do nich przynosi największe korzyści, których spełnione marzenie staje się tylko jednym z efektów ubocznych. To właśnie umiejętność życia w harmonii z rzeczywistością stwarza dla nas największe możliwości. Staram się na co dzień akceptować rzeczy takimi, jakimi są. Jeśli nie udało mi się jeszcze osiągnąć czegoś, nie denerwuję się z tego powodu. Wiem, że nadejdzie czas, kiedy moje plany zostaną zrealizowane. Prędzej czy później.
Nauczyłem się (dawno temu) nie walczyć ze sobą. Nie wyzbywam się pragnień, jak nauczają wschodni mistrzowie; nie zginam karku w pokornym oczekiwaniu na zbawienie przez jakiegoś mesjasza. Pielęgnuję w sobie wewnętrzny spokój i czerpię radość z dążenia do wyznaczonego celu. Nie ma znaczenia czy osiągnę go jutro, za tydzień czy za tysiąc lat. Pragnienia i marzenia są swoistym drogowskazem; pokazują mi dokąd zmierzam. Jeśli zacząłbym je realizować na siłę, prześcignąłbym samego siebie i zagubił w mrocznej dżungli cywilizacji. Niecierpliwość burzy spokój ducha.
Mamy w sobie wystarczająco dużo siły, by działać w sposób cierpliwy. Nawet jeśli pragniemy czegoś bardzo mocno, nie zdobędziemy tego ot tak sobie. Będziemy musieli odczekać swoje. Dokładnie tak jak w kolejce podczas świątecznych zakupów w supermarkecie. Przyjdzie nasza kolej. We właściwym czasie. Tylko pielęgnowanie w sobie tej trudnej cechy charaktery pozwoli nam cieszyć się życiem każdego dnia.




