Przeszłość – teraźniejszość – przyszłość

Szóste przykazanie rozwoju duchowegoNie istnieje przeszłość, nie istnieje przyszłość
To tylko wyobrażenia odmiennej wersji teraźniejszości
Poświęcając zbyt wiele uwagi przeszłości lub przyszłości
Odrywamy się od teraźniejszości, a co za tym idzie – od rzeczywistości

Szóste przykazanie rozwoju duchowego:
Istniejesz w chwili obecnej; tu i teraz.

Jaki czas jest najodpowiedniejszy?
To pytanie zadał mi kiedyś pewien znajomy. Nie będę przytaczał całej rozmowy, gdyż nie była związana z tematem dzisiejszego artykułu. Samo pytanie jest jednak bardzo ważne. Odpowiedź na nie równie zaskakująca, co prosta. Najodpowiedniejszy czas jest teraz. Nie ma znaczenia w jakim celu poszukujemy właściwej chwili. Najlepsza jest zawsze chwila obecna – najpiękniejszy i najwłaściwszy moment na całej „rozciągłości” czasu.

Dlaczego? Ponieważ zarówno przeszłość, jak i przyszłość nie istnieją. Przeszłość to tylko wspomnienie; pewien rodzaj wyobrażenia na temat zdarzeń i doświadczeń. Jeśli człowiek będzie poświęcał mu zbyt wiele czasu, zapomni o przeżywaniu swojego życia na bieżąco. Przyszłość to z kolei marzenie, nic więcej. To plany i sny, których celem jest tworzenie nadziei; szansy na szczęście, oświecenie czy nawet zbawienie. Jeśli jest nam źle w teraźniejszości, możemy się przecież pocieszyć myślą: „jutro będzie lepiej” albo odtworzyć w pamięci przyjemne chwile z przeszłości. Problem w tym, że to tylko iluzje; sposób na oszukiwanie samego siebie. Powtórzę jeszcze raz: przeszłość i przyszłość nie istnieją, to tylko idee w naszych umysłach.

Owe idee prowadzą do oczekiwania. Czekamy na coś, co się wydarzy w przyszłości – wówczas będziemy szczęśliwi, nie dzisiaj. Czekamy na dawną ukochaną, która zapuka do drzwi i wyzna nam miłość – wówczas będziemy szczęśliwi, nie dzisiaj. Oczekujemy nagrody za nasze dobre uczynki, miejsca w rajskim ogrodzie po śmierci – wówczas będziemy szczęśliwi, nie dzisiaj. Z oczekiwania rodzi się większość cierpienia na świecie. Prawie cały ból i rozczarowanie mają swoje źródło właśnie w pragnieniach i oczekiwaniu ich realizacji. Patrząc tęsknie w przyszłość lub przeszłość, sięgamy po coś, czego dosięgnąć nie jesteśmy w stanie. Nauczmy się więc minimalizować nasze oczekiwania, żeby ograniczyć rozczarowanie. Zamiast koncentrować umysł na iluzji, skupmy się na chwili obecnej – jedynej, która naprawdę istnieje; jedynej, która może nas uszczęśliwić.

Wszystko dzieje się tu i teraz. Nic nie dzieje się w przeszłości lub przyszłości. Nasze życie toczy się tu i teraz; nasze myśli wirują tu i teraz; nasze słowa, czyny, uczucia, każdy wdech i wydech, każde uderzenie serca – to wszystko dzieje się tu i teraz. Jak bowiem mogłoby być inaczej? Czy możemy coś zrobić w przeszłości albo w przyszłości? Nie. Jedyna chwila, w której możemy działać to chwila obecna.

Tradycyjne pojmowanie czasu to wyobrażenie linearne. Uważamy czas za linię ciągnącą się od przeszłości ku przyszłości. Gdzieś pośrodku jest, według naszego „rozumowania”, teraźniejszość. Tradycyjne pojmowanie czasu to oderwana od rzeczywistości iluzja. Czas nie jest „linią”; to jeden punkt. Tak, moi drodzy, istnieje tylko jeden punkt czasu. Jedyny, wieczny i niezmienny: chwila obecna. Nasze umysły pojmują jednak rzeczywistość w sposób linearno-hierarchiczny. Tak są skonstruowane. Dlatego wydaje się nam, że czas jest również linearny. To błędne założenie. Fakt, iż umysł działa w sposób linearny, nie oznacza, że rzeczywistość również opiera się na tym schemacie. Warto o tym pamiętać.

Jeśli chcemy skupić się na rozwoju duchowym, musimy wyplenić z siebie wszystkie iluzje. Największą z nich jest czas, a raczej to jak go postrzegamy. Ugrzęznąć w iluzji czasu oznacza oderwanie od rzeczywistości. W tej chwili czytasz mój artykuł, to jest twoja rzeczywistość; twoja teraźniejszość. Nie ma znaczenia, że pół godziny temu zjadłeś smaczną kolację. Nie liczy się kąpiel, którą weźmiesz przed pójściem spać. Obie te rzeczy nie istnieją. Jesteś tylko ty – osoba czytająca artykuł.

Świadomość upływu czasu powinna zostać ograniczona do absolutnego minimum. Podczas medytacji umysł nie wykracza poza chwilę obecną, prawda? Dlaczego zatem pozwolić mu na błądzenie w czasie przy innych okazjach? Wszyscy mistrzowie duchowi podkreślają znacznie teraźniejszości. Uczą o jej naturze i sposobach utrzymania koncentracji na „tu i teraz”; przekazują wiedzę o możliwościach otwierających się przed człowiekiem skupionym na chwili obecnej.

Jeśli nasza świadomość pozostaje w teraźniejszości dysponujemy ogromną twórczą mocą; jesteśmy w stanie budować i tworzyć wspaniałe rzeczy. Odrywając jaźń od teraźniejszości, gubimy się we własnych wyobrażeniach. W ten sposób blokujemy swoje możliwości. Przestajemy działać. Zamiast tego nie robimy nic, co miałoby jakąś wartość. Chowamy się przez rzeczywistością w kruchym azylu marzeń i nadziei na lepsze jutro.
Dlatego tak ważne jest pozostawanie w teraźniejszości. Tylko w tym momencie bowiem możemy coś zrobić. Cokolwiek chcemy zdziałać w naszym życiu, osiągnąć możemy tylko tu i teraz.

Link: Dziesięć przykazań rozwoju duchowego.

Podobał Ci się ten wpis? Poleć go znajomym:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Samodoskonalenie i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Komentarzy do wpisu "Przeszłość – teraźniejszość – przyszłość": 2

  1. Jakub pisze:

    „Nauczmy się więc minimalizować nasze oczekiwania, żeby ograniczyć rozczarowanie.”

    A nie uważasz Wojtku, że lepszym nastawieniem byłoby podejście: działać z całych sił ale nie przywiązywać się do rezultatów? Może lepiej zamiast minimalizować oczekiwania, starać się w ogóle o nich nie myśleć i skupić całą uwagę na jak najlepszym działaniu, np. jeśli ruszasz z blogiem to nie marnuj czasu na zastanawianie się ilu będziesz miał czytelników za parę miesięcy, albo kiedy uda Ci się wbić na pierwszą stronę google itd, tylko wykorzystaj całą swoją energię na to, aby robić to co robisz najlepiej jak potrafisz – a dalej niech się dzieje co się chce (taki przykład dlatego, że sam bloguje :) ). Co o tym myślisz?

  2. @Jakub – i znowu muszę zacząć odpowiedź od słów: masz rację :) Przez minimalizowanie oczekiwań rozumiem dokładnie to, co napisałeś powyżej. Sam początkowo stawiałem sobie bardzo wielkie wymagania w związku z moim blogiem (żeby trzymać się tego samego przykładu). Zresztą początkowo pisywałem tutaj o rozwoju osobistym oraz prowadzeniu e-biznesu i liczyłem na osiągnięcie zysków w reklam i oferowanych produktów (miałem w planach m. in. kilka szkoleń internetowych). Problem w tym, że wówczas koncentrowałem uwagę na bliżej nieokreślonej przyszłości i nie potrafiłem czerpać radości z pisania (czyli chwili obecnej). Wręcz się zmuszałem do wklepywania kolejnych wpisów; liczyłem na zyski, zamiast robić coś, co sprawiałoby mi przyjemność. Po jakimś czasie oczywiście przestałem pisać i blog sobie tylko „wisiał” w Sieci. Dostałem lepszą pracę i już mi po prostu było na to szkoda czasu. Uświadomiłem sobie, że lepiej wykorzystać tę domenę na rzeczy bardziej mnie interesujące. Od wielu lat studiuję wschodnią filozofię i pracuję nad rozwojem duchowym – czyż nie lepiej pisać właśnie o tym? Teraz nie zamęczam się oczekiwaniami i statystykami tej stronki. Po prostu czerpię satysfakcję z jej istnienia. Swoje oczekiwania zminimalizowałem zatem prawie do zera.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>