Ostatnie komentarze
- Panie Wojciechu :) Bardzo l...
- Przeczytaj cały blog, całki...
- Witam ponownie Wojciechu! K...
- Fizyka kwantowa to jak dotą...
- Wiele lat temu również czyt...
- Z Chinami jest nieco inacze...
- Niestety wiem coś o działan...
- I niech rozwój prowadzi do ...
- Hej, Nam kiedyś przyszło t...
- Zbiorem podobnych zasad nie...
| Jesteś Ósmym Segmentem |
|
Jesteś ósmym segmentem wszechświata. Jesteś pierwszym i ostatnim ogniwem. Najmniejszą jego cząstką spajającą wszelkie istnienie w jedność. Tak samo jak wszechświat jesteś nieskończony i doskonały. To tyle tytułem wstępu. Czytając moje teksty, zapomnij o takich śmiesznych pomysłach jak dualizm, dobro i zło; nie licz na to, że odpowiem na odwiecznie stawiane przez człowieka pytania dotyczące sensu istnienia, życia pozagrobowego czy Boga. Ja nie z tych, którzy uzurpują sobie prawo szerzenia herezji z uśmiechem na twarzy mówiącym: „to ja mam rację, ja znam tajemnicę”. Nie będę udawał kogoś, kim nie jestem. A kim jestem? Poszukiwaczem. To wszystko. Obserwuję swoje otoczenie, badam wszechświat i rozglądam za jakimiś lichymi wskazówkami, mogącymi uchylić rąbka tajemnicy. Wiem, że wszystkich odpowiedzi nigdy nie poznam. Nie pragnę tego nawet. Bo cóż miałbym potem robić?
Zacznijmy od początku.Powiadają, że wszystko we wszechświecie jest jednością. Nie ma znaczenia, kto tak mówi – takie są fakty. Nie znajdziemy nawet jednej rzeczy oddzielonej od reszty. Jesteśmy zanurzeni w przestrzeni, ale przestrzeń jest również w nas. Otacza nas mrok, lecz to my jesteśmy najczarniejszą ciemnością. Światło atakuje nas każdego dnia, lecz to my jesteśmy jego źródłem. Brzmi to nieco bezsensownie, prawda? Mrok i światło przedstawiam jako dwie strony tej samej monety. To dlatego, że są one od siebie uzależnione. Światło nie istniałoby bez mroku. I na odwrót, jeśli zabraknie światła mrok będzie niczym. Nawet byśmy go nie zauważyli. Pierwszym krokiem na drodze Rozwoju Osobistego, musi być uświadomienie sobie tej podstawowej zasady: wszystko jest jednością. Ty i wszechświat, ty i Bóg, ty i ja, ty i ziarenko piasku na libijskiej pustyni. Wybierz pierwszy lepszy kamień leżący przy drodze, a będziesz trzymał w ręku samego siebie. Dopiero, gdy wyzbędziesz się nawyku myślenia o sobie jako odrębnej od wszechświata jednostce, będziesz mógł dostrzec świat w jego prawdziwej formie. Znikną wszelkie podziały, znikną ograniczenia i przeszkody w rozwoju osobistym. Dostrzeżesz, jak bardzo wszystko się wzajemnie uzupełnia, przenika przez siebie, składając na jedną ogromną mozaikę istnienia. Z tego też powodu określam cię mianem Ósmego Segmentu. To taka mała gra słów. Segment oznacza część większej całości. Nie da się zaprzeczyć, że tym właśnie jesteś. Sedno prawdy o tobie leży jednak w liczbie „osiem”. Ósemka jest niczym innym jak tylko kopniętym znakiem nieskończoności. Jesteś przecież nieskończony. Skoro bowiem wszechświat (a może wolisz słowo Bóg?) jest nieskończony, każda jego część, nawet najmniejsza, jest również nieskończona. To bardzo proste. Uczyłeś się o tym na lekcjach matematyki w szkole podstawowej, pamiętasz? Ile wynosi ułamek nieskończoności? Jakikolwiek ułamek. Choćbyś podzielił nieskończoność na miliardy maleńkich części, nie jesteś w stanie zmienić natury nieskończoności. Nawet najmniejsza część nieskończoności również jest nieskończona. A zatem: Oto cała prawda o tobie i o każdym z nas. Czy muszę dodawać coś jeszcze?
|
Dodaj do...
Sprawdź...
Tani i dobry hosting dla firm jak i dla osób prywatnych na serwerach w Polsce Sprawdź: HEKKO |
Komentarze
2. I skąd ten pomysł, że wszystko jest jednością? Ziarnko piasku na libijskiej pustyni jest ode mnie całkowicie niezależnym tworem. Jesteśmy częścią wszechświata, nie wszechświatem - tak jak koci włos nie jest całym kotem. Kto ci nagadał, że "takie są fakty"?
3. O ile mi wiadomo nikt nie udowodnił jeszcze, żeby wszechświat był nieskończony. A nawet jeśli, to jest on tylko i wyłącznie przestrzenią i dla nas nie wynika z tego absolutnie nic - na pewno nie wniosek o naszej nieskończoności .
Ad. 2. O teorii jedności można by długo pisać. Może podam jakieś nazwiska? Chociażby Albert Einstein, który większość życia spędził na próbie udowodnienia tzw. jednolitej teorii pola (zachęcam do przeczytania artykuł tegoż genialnego naukowca pod tytułem „Czy teoria pola stwarza możliwości rozwiązania problemu kwantowego?”). To tylko jeden z przykładów. Nie będę podawał w tym miejscu innych, ponieważ jest to temat na dłuższą rozprawę. Niemniej istnieją teorie zakładające jedność wszelkiego istnienia. Nie, nie piszę tutaj o Bogu, chociaż niektórzy mogliby wysnuć taki wniosek. Dla przykładu występująca we wszechświecie materia jest swego rodzaju „zamrożoną” energią (ponownie kłania się fizyka). Energia z kolei wypełnia całą przestrzeń (to również jest założenie, wszak człowiek nie zawędrował jeszcze do każdego zakątka wszechświata). Można zatem powiedzieć, że na najbardziej podstawowym poziomie wszystko jest energią. W tym kontekście łatwo można uświadomić sobie, że w rzeczywistości nie istnieje ziarenko piasku ani człowiek mieszkający w Polsce. Oba te „segmenty” są bowiem tylko energią ukształtowaną w odmienny sposób. Nie dowodzi to jednak ich odrębności na poziomie podstawowym. Energia jest jedna. Nie ma wielu odrębnych energii. Naprawdę zachęcam do poczytania nieco literatury z dziedziny fizyki, szczególnie kwantowej. Nie są to łatwe teksty, ale kiedy człowiek przez nie przebrnie, zwykle zaczyna patrzeć nieco inaczej na cały wszechświat.
Jak podałem wyżej. Nieskończoność „fragmentu” wynika z samej matematyki. Być może rzeczywiście brzmi to jak pomysł w stylu New Age, ale bynajmniej takim nie jest. Określenia „jesteś wszechświatem” czy „ziarenko piasku jest jednością z Tobą” są w znacznym stopniu uproszczeniami. Nie jest łatwo opisać ten stan rzeczy. Filozofowie i naukowcy starają się tego dokonać od tysięcy lat. Nie sądzę, żebym ja - ot tak - nagle przedstawił wszystko prawidłowo. Stronka, na której się znajdujemy jest moją formą poszukiwań odpowiedzi na pytania, które zadaję sobie od dłuższego czasu. Dużo jeszcze wody w rzekach świata upłynie, zanim dotrę chociażby do ułamka poszukiwanej mądrości.
„Oto cała prawda o tobie i każdym z nas” jest może dość niefortunnym stwierdzeniem. Miałem na myśli tylko tyle, że człowiek – wbrew wyobrażeniom wszystkich naszych myślicieli – jest bardzo prostym bytem. Nie potrzeba długich, zawiłych elaboratów. Wystarczy tylko jeden znak, by go opisać: ∞.
Pisząc, że wszechświat jest tylko przestrzenią nie miałem na myśli, że nie ma w nim energii i materii :). Chodziło mi o to, co z tego wszystkiego dla nas wynika (wg mnie - nic). Jeśli mówiąc,że człowiek jest nieskończony ma Pan na myśli, że jest niesamowicie skomplikowaną częścią niesamowicie skomplikowanego mechanizmu, w którym wiele czynników wzajemnie się przenika i warunkuje - zgadzam się. Jeśli ma Pan na myśli, że wszystko składa się z tego samego, elementarnego budulca - również się zgadzam. Jednak nie zgodzę się z Panem w kwestii bycia istotą nieskończoną (podkreślam słowo "istotą"). Nie jesteśmy jednością - ja, kamień, Pan - jako istoty jesteśmy odrębnością, a z tego, że składamy się z tych samych klocków nie wynika dla nas absolutnie nic. Poza, oczywiście, uświadomieniem sobie piękna całej tej układanki :)
Jak sam stwierdzasz nieskończoność jest pojęciem abstrakcyjnym. Zgadza się, nie jest łatwo o niej dyskutować. Nie wdawajmy się zatem w polemiki na temat tego jednego zagadnienia, ponieważ może to potrwać następne pół wieku. Samo pojęcie nieskończoności jest na tyle niejasne (byli nawet matematycy, którzy swego czasu zaprzeczali jej istnieniu – znaczy w sensie matematycznym), że rozwlekanie się nad nim nie ma większego sensu.
Podstawą moich przekonań jest teoria unifikacji. Twierdzenie, że wszystko jest jednością i wynikające z tego wnioski dla naszego rozwoju osobistego. Wielu autorów zresztą na swój sposób potwierdza moje przemyślenia. Weźmy chociażby tzw. „prawo przyciągania” promowane za pomocą filmu oraz książki „Sekret”. Jeśli znasz tę teorię, możesz z łatwością zauważyć, że ona dowodzi tylko teorii jedności. Skoro człowiek może oddziaływać na świat swoim umysłem i emocjami, jasne jest, że musi być zintegrowany z tym światem. Człowiek i świat muszą być częścią tej samej całości. A skoro owa całość jest nieskończona… no cóż, w tym momencie kłania się matma i równanie, które przestawiłem w artykule.
Cytuję Trzy:Jako jednostka ludzka jesteśmy zaiste istotami skończonymi. Problem w tym, że jest to wynikiem kształtu naszej jaźni. Nasze świadome ja jest odrębne od otoczenia w swoim mniemaniu, jednakże schodząc do poziomu podświadomości okazuje się, że jesteśmy tylko małą cząstką czegoś wspaniale ogromnego. Tutaj z kolei kłania się psychologia. Może nam się wydawać, że jesteśmy odrębni od reszty, jednak w rzeczywistości tak nie jest. Bycie istotą nieskończoną (jako ułamek nieskończonej całości) nie łatwy do ogarnięcia umysłem. Prawdę mówiąc jest prawie niemożliwy. Ja również nie potrafię sobie wyobrazić jak mógłbym być istotą nieskończoną, niemniej nie potrafię tej kwestii również zaprzeczyć z całą pewnością siebie.
Fakt „bycia jednością” może mieć wielkie znaczenie dla naszego osobistego rozwoju. Chociażby z punktu widzenia wspomnianego przeze mnie wyżej prawa przyciągania (chociaż uważam, że jest ono jeszcze niepełne). Rozwijanie swojej osoby można rozpatrywać z zupełnie innej perspektywy, mając świadomość jedności ze wszystkim we wszechświecie. Niedługo napiszę o tym więcej w paru artykułach.
Kod w radiu w samochodzie ten sam.
Czasami myślę, że mam już schizę na punkcie tej liczby.
Dzięki za komentarze u mnie.
Hej,
Nam kiedyś przyszło to do głowy.
jeśli za x podstawimy nieskończoność, to:
x = ∞
2 ∞ = ∞
2x = x
2 = 1
Takie wygłupy szkolne...
A co do tej jedności, jest ona uznawana przez niektóre religie. Inne zauważają właśnie dualizm i do głowy mi nie przychodzi, czemu nazwałeś go śmiesznym...
A co do fizyki kwantowej, do której nieraz odnoszą się "sekretne" filmy i książki, to fizycy mają podzielone zdania na ten temat. Rozmawiałem z nimi i jedni uważają, że cząstki elementarne składają się z samej energii, inni nie podzielają tego zdania.
Rozumiem także, że jeśli chodzi o to, że wszyscu jesteśmy połączeni, masz na myśli stan splątania. Podobno istnieje coś takiego, że w czasie wielkiego wybuchu wszystkie cząstki "rozszczepiły się" (nie wiem, czy to się tak fachowo nazywa) i pojawiły się w różnych miejscach wszechświata.
Niepodzielne cząstki rzekomo się podzieliły i są ze sobą splątane. Jedna część bez drugiej nie może istnieć. Nie da się zważyć każdej z osobna. Dziwne to to i jeszcze nie znam oficjalnych informacji na ten temat. Fizycy też nie mają pewności.
Przed Wielkim Wybuchem, wszystko było jedną cząstką (podobno wielkości fasoli), która mimo ogromnego rozszerzenia się w przestrzeni, nadal jest jedną cząstką. Nie ma znaczenia, że z naszej perspektywy widzimy galaktyki, gwiazdy, planety czy ludzi. To wszystko jest częścią większej całości. Oczywiście, to tylko teoria. Nie jesteśmy w stanie jej udowodnić. Przynajmniej na razie.
A co, jeśli Wielkiego Wybuchu nigdy nie było? Może po prostu jesteśmy tacy malutcy, że mieszkamy w owej cząstce o wielkości fasoli? Tego też się nie dowiemy. Pozostaje nam jedynie spekulować i badać. A mamy do badania dwie rzeczy: rzeczywistość oraz samych siebie. Chociaż to i tak jest jedno... :)
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.