Jest jeden władca świata – ty:
Jeden sługa, który musi wykonać najcięższą pracę
Jeden Bóg słuchający wszystkich westchnień
Jeden wszechświat – pusty, lecz wypełniony po brzegi
Siódme przykazanie rozwoju duchowego:
Jesteś odpowiedzialny za siebie i swoje poczynania.
To może się wydawać całkowicie oczywiste stwierdzenie: jesteśmy odpowiedzialni za swoje czyny, myśli i emocje. Oczywistość oczywistością, ale wielu ludzi w jakiś dziwny sposób unika świadomości tego drobnego faktu. Łatwiej jest bowiem winić kogoś innego za nasze niepowodzenia. To przecież los/Bóg/pech sprawił, że powinęła nam się noga. Czy rzeczywiście tak jest? Czasami być może tak, ale to nie znaczy, że nasza reakcja na konkretne zdarzenie powinna ograniczyć się do załamywania rąk i biadolenia.
Żyjąc na naszej cudownej planecie doświadczamy wielu rzeczy. Czasami są to piękne, a czasami okropne zdarzenia. Nic nie poradzimy na taką rzeczywistość; nie zawsze możemy przeżywać przyjemne chwile i tak to już jest. Czy zauważyliście jednak, że w przypadku zdarzeń pozytywnych nikt nie ma oporów z przypisywaniem sobie zasługi za ich powstanie? Z kolei wina za negatywne doświadczenia zwykle jest zwalana na kogoś innego.
To bardzo powszechne podejście. Nadszedł jednak czas, by to zmienić; by wziąć odpowiedzialność za siebie. Właśnie teraz, w tej chwili, podejmijmy decyzję: przestajemy liczyć na to, że ktoś za nas rozwiąże wszystkie problemy; spełnienie marzeń to już nie jest kwestia szczęśliwego trafienia w totka, lecz świadome działanie; nasze myśli od teraz będą czyste – pozbawione usprawiedliwień i wymówek.
Dlaczego? Ponieważ to nie Bóg decyduje o naszych doświadczeniach. To nie ślepy los determinuje nasze życie. Inni ludzie nie podejmują za nas decyzji. Człowiek posiada zdolność podejmowania decyzji i zawsze ma możliwość dokonania wyboru. Nie zawsze jest to wybór właściwy, nie zawsze jest przyjemny; jednak zawsze jest naszym wyborem. To jest nasze prawo, ale i obowiązek. Wybieramy naszą ścieżkę świadomie i działamy, by realizować konkretne cele. Jeśli się nie uda – trudno. Ważne, żebyśmy działali i zaakceptowali konsekwencje naszych działań; nie możemy uchylać się od odpowiedzialności za nie.
Co zyskujemy będąc odpowiedzialnymi?
- Możemy skoncentrować swoją uwagę na rzeczach, na które mamy realny wpływ – nie marnujemy czasu i energii na bezsensowne usprawiedliwianie się i obwinianie innych; zajmujemy się bardziej sobą i swoimi możliwościami, niż zewnętrznymi przeszkodami.
- Łatwiej dostrzegamy popełniane błędy i nie ukrywamy ich przed sobą; nie karmimy się złudzeniami, gdyż nie musimy już (zawstydzeni) odwracać spojrzenia od prawdy.
- Szybciej się uczymy, a nasza nauka jest o wiele bardziej wartościowa. Można bowiem uczyć się bezwartościowych rzeczy, zamiast tego, co naprawdę ważne. Będąc odpowiedzialnym potrafimy świadomie kierować swoim rozwojem.
- Łatwiej przychodzi nam akceptowanie innych ludzi oraz ich poglądów; stajemy się bardziej tolerancyjni, a to zawsze pozytywnie odbija się na relacjach międzyludzkich.
- Podejmujemy świadome decyzje w oparciu o właściwe przesłanki; człowieka odpowiedzialnego nie da się łatwo oszukać. To w istotny sposób zwiększa naszą kontrolę nad własnym życiem.
- Stanowimy większą wartość dla świata – każdy człowiek daje coś od siebie całej ludzkości. Niektórzy przynoszą w darze złe rzeczy, inni dobre. Odpowiedzialność pozwala na głębszy wgląd w naturę wszechświata, zatem w naturalny sposób nasze działania są bardziej sprecyzowane i wartościowe.
- Dajemy dobry przykład. Człowiek odpowiedzialny jest wart naśladowania i wszyscy to widzą. Ludzie chętnie naśladują zachowania przynoszące korzyści, a więc odpowiedzialne postępowanie bardzo szybko jest przez nich zauważane. Człowiek odpowiedzialny tworzy wokół siebie atmosferę spokoju i bezpieczeństwa. A któż nie ceni sobie tych dwóch rzeczy?
- Odnosimy większe sukcesy – zarówno w życiu zawodowym, jak i osobistym.
Jeśli zdecydujemy się na wzięcie odpowiedzialności znikną wszystkie wymówki, a my będziemy mieli pełną swobodę działania. Nic nie będzie nas ograniczać, nawet nasze uczucia i przekonania; wiara i religia przestanie mieć nad nami władzę; państwo i urzędnicy przestaną być wrogami; nasza rodzina i przyjaciele nie będą nas przytłaczać i denerwować. Zyskamy wewnętrzną pewność siebie, a nasze postępowanie będzie zdecydowane.
Człowiek przyjmujący pełną odpowiedzialność za siebie ma o wiele większe możliwości w każdej dziedzinie. Można powiedzieć, że zyskuje prawdziwą moc; twórczo-destrukcyjną siłę, która pozwala wykroczyć poza ograniczenia codziennego życia. Nie wiem jak wy, ale ja wolę być takim człowiekiem, niż kimś użalającym się nad sobą i marnującym cenne minuty życia. Wszak życie jest krótkie, prawda? Po co marnować czas na coś, co przynosi tylko smutek i cierpienie?
Fontanna zadowolenia wytryska z umysłu; a ten co posiadł tak małą wiedzę o ludzkiej naturze, że szuka szczęścia przez zmianę czegoś innego niż własnych skłonności, zmarnuje życie na bezowocnych wysiłkach i pomnoży żal, którego chciał się pozbyć.
[Samuel Johnson]





… To ,że winimy innych za wszystko co nam się nie podoba wynika z zasady „luster”, czyli holograficznego układy świata. Cząstka odbija całość, całość zawiera wszystkie cząstki plus..?
Co to znaczy w praktyce ?
Nasze aspekty do rozświetlenia lub do uzdrowienia widzimy w innych. Tak więc inni wzmacniają nasze aspekty… W momencie, kiedy złapiemy się na tym, że coś nas irytuje w innych, trzeba przemedytować zagadnienie, dotrzeć do źródła naszego problemu… i sam proces uświadomienia czasem wystarczy do wygaszenia… Wraz z procesem wygaszania naszych problemów pojawia się nasza wiedza, nasza własna, z której jesteśmy zbudowani, a nie z drugiej ręki. Ta wiedza nas przeobrazi i staniemy się innym człowiekiem… Wraz z oczyszczeniem umysłu pojawi się życie bezproblemowe…
Przyznam Wojtku, że trochę kazałeś czekać na ten nowy wpis
No ale ciesze się, że w końcu jednak się pojawił!
Świetnie to ująłeś w tym wyliczeniu – jasno i przejrzyście o tym, co zyskujemy dzięki wzięciu odpowiedzialności na własne barki. Szczerze mówiąc to trudno coś dodać do tego artykułu, bo właściwie to wydaje mi się całkowicie kompletny. Podkreśliłbym przede wszystkim znaczenie punktu pierwszego. Jak piszę A. De Mello – „Świat ma zawsze rację”. To nie okoliczności zewnętrzne muszą się zmienić, tylko my. Zawsze, bez względu na to co by się nie działo, świat jest ok, to my sami ze sobą mamy problemy
Pozdrawiam
Jakub Mikołajczak
@Jakub – fakt, ostatnio rzadko publikuję na blogu, ponieważ jestem strasznie zagoniony w pracy. Wcześnie wstaję i późno wracam do domu… a to nie zostawia wiele czasu na pisanie. Ech, mam nadzieję, że znajdę nieco więcej czasu w najbliższych tygodniach
… To ,że winimy innych za wszystko co nam się nie podoba wynika z zasady „luster”, czyli holograficznego układy świata. Cząstka odbija całość, całość zawiera wszystkie cząstki plus..?
Co to znaczy w praktyce ?
Nasze aspekty do rozświetlenia lub do uzdrowienia widzimy w innych. Tak więc inni wzmacniają nasze aspekty… W momencie, kiedy złapiemy się na tym, że coś nas irytuje w innych, trzeba przemedytować zagadnienie, dotrzeć do źródła naszego problemu… i sam proces uświadomienia czasem wystarczy do wygaszenia… Wraz z procesem wygaszania naszych problemów pojawia się nasza wiedza, nasza własna, z której jesteśmy zbudowani, a nie z drugiej ręki. Ta wiedza nas przeobrazi i staniemy się innym człowiekiem… Wraz z oczyszczeniem umysłu pojawi się życie bezproblemowe…
+1
@ Catlin, zgadza się, nasza osobista mądrość, zdobywana przez własną praktykę, jest najcenniejszą wiedzą, jaką możemy zdobyć. Nauki mistrzów i proroków to też fajna rzecz, ale można się w nich zagubić, jeśli będziemy je traktować zbyt poważnie. Najlepiej skupić się na doświadczaniu świata i ludzi na własną rękę.